Telefon kontaktowy75 7221728
E-mail kontaktowyszkola@siekierczyn.pl
O SZKOLE | DOKUMENTY | ZAMÓWIENIA | KONTAKT

AKTUALNOŚCI


2017-03-20 r.
Poeta uskrzydla

Poeta uskrzydla

Czytamy wiersze Jana Twardowskiego

 

Upowszechnianie czytelnictwa, rozwijanie kompetencji czytelniczych wśród dzieci i młodzieży to jeden z priorytetów przyjętych do realizacji w roku szkolnym 2016/17. Realizując szkolny program wspierający czytelnictwo uczniów „Polubić czytanie’, staramy się zachęcać ich do czytania lektur, pozycji „lekkich, łatwych i przyjemnych” , ale i poezji. Okazją do tego był ogłoszony  przez Osiedlowy Dom Kultury w Zarębie konkurs literacki poświęcony polskiemu poecie Janowi Twardowskiemu.

Na lekcjach języka polskiego uczniowie wielokrotnie mają okazję spotkać się z twórczością tego poety. W ramach przygotowań do konkursu czytaliśmy i omawialiśmy dodatkowo wybrane wiersze poety, a także uczniowie mogli samodzielnie wybrać wiersz, który ich zaciekawił i zinterpretować go. Kilka uczennic natomiast zmierzyło się z zadaniami konkursowymi. Tak powstały 4 rozprawki, 3 wiersze inspirowane życiem i twórczością poety i 2 opowiadania z dialogiem. Uczniowie klasy IV i VI przygotowywali zeszyty w kratkę, linię, kropki , w których znalazły się wiersze poety i rysunki do nich wykonane przez uczniów.

Na niedzielnym spotkaniu w Osiedlowym Domu Kultury w Zarębie w dniu 5 lutego 2017 r.  w ramach wieczoru wspomnień o Janie Twardowskim nastąpiła uroczysta prezentacja prac uczniów. Niestety, nie wszyscy laureaci konkursu mogli być na tym spotkaniu z poezją księdza Jana, gdyż pokonała ich grypa, ale z pewnością pozostała satysfakcja z dobrze wykonanego zadania.

Dziękujemy organizatorom konkursu za ciepłe przyjęcie prac naszych uczniów i ich nagrodzenie, uczniom dziękujemy za zainteresowanie się poezją Jana Twardowskiego.

Panie od polskiego – Grażyna Małek i Elżbieta Słonecka

 

Prezentacja nagrodzonych prac

 

Bartosz Łuksza klasa I G

I miejsce w kategorii opowiadanie

 

TEMAT: Trzy pytania do Księdza Twardowskiego…

 

Pewnej jesieni przechodziłem przez park. Była piękna pogoda. Świeciło słońce i w powietrzu unosiło się babie lato. Usiadłem na ławeczce, żeby nacieszyć się słońcem. Obok siedziała jakaś zamyślona osoba. Przez chwilę przyglądałem się nieznajomemu, aż w końcu go poznałem. To był ksiądz Twardowski!

Na początku siedzieliśmy, milcząc. Nie mogłem jednak wytrzymać, więc odezwałem się:

- Przepraszam, ale różne pytania chodzą mi po głowie. Czy mógłbym zadać kilka z nich?

Pokiwał głową na zgodę. Zapytałem:

- Skąd ksiądz brał inspiracje do pisania wierszy?

- To trudne, lecz i zarazem łatwe pytanie. Moim natchnieniem były ciekawe chwile i doznania, dzieci, z którymi tak długo pracowałem, zwierzęta, które codziennie dokarmiałem, ludzie, z którymi rozmawiałem - odpowiedział.

Siedziałem tak i rozmyślałem nad jego słowami. To, co przed chwilą mi powiedział, wprawiło mnie w zadumę i zamyślenie. Nie spodziewałem się takiej odpowiedzi - z jednej strony rzeczywiście prostej i banalnej, ale z drugiej strony trudnej i skomplikowanej. Po upływie pięciu minut odważyłem się zadać kolejne pytanie:

-Dlaczego ksiądz tak dużo uwagi w swoich wierszach poświęcił miłości?

- Głównym celem życia jest miłość. Pomyśl, co by było, gdyby to uczucie nie istniało. Ludzie wstawaliby rano, szli do pracy, wracali do domu i jedli kolację, myli się i kładli spać. Codziennie to samo. Dzień za dniem mijałby tak samo. Nic nowego, żadnych innych doznań. Po prostu pustka. Dlatego tak dużo uwagi poświęciłem miłości, żeby ludzie zaczęli ją zauważać i cenić.

Znowu ksiądz zaskoczył mnie swoją odpowiedzią. Nigdy nie patrzyłem na miłość z tej strony. Zawsze była dla mnie czymś oczywistym, mniej ważnym niż szkoła. Jednak po tym, co usłyszałem, zrozumiałem, że miłość jest o wiele ważniejsza od ocen. To dzięki niej człowiek zaczyna myśleć i widzieć inaczej. Ona jest odskocznią od naszego szarego życia. Nadaje mu sens.

Znowu upłynęło trochę czasu, który spędziliśmy w milczeniu. Jednak odważyłem się w końcu zadać trzecie pytanie:

-Dlaczego ksiądz poświęcił swoje życie chorym dzieciom?

Jan Twardowski uśmiechnął się i powiedział:

- To przez miłość. Kocham te dzieci i nie mogę patrzeć na ich smutek i cierpienie. Zauroczyły mnie. Są takie bezbronne i takie dobroduszne. Z ich twarzy aż promienieje radość, gdy mnie widzą. Po prostu się cieszą. Kiedy zobaczyłem je po raz pierwszy, uświadomiłem sobie, że nie będę mógł ich już opuścić, więc zostałem nie tylko ich nauczycielem, ale i przyjacielem.

Ta odpowiedź mną całkowicie wstrząsnęła. Właśnie wtedy zrozumiałem sens słów, które ksiądz powiedział mi prawie na początku. To miłość decyduje o naszym życiu i o tym, co z nim zrobimy. Rozmyślając dalej nad sensem usłyszanych słów, przypomniało mi się, że już dawno powinienem być w domu. Pożegnałem się z księdzem i pobiegłem.

Ta rozmowa zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Spojrzałem na otaczający mnie świat z innej strony. Zrozumiałem, co jest w życiu najważniejsze. Słowa Księdza Twardowskiego stały się dla mnie drogowskazem.

 

Julia Łukjanowicz klasa III G

III miejsce w kategorii opowiadanie

 

TEMAT: Poezja wymaga zadumy

 

Pewnego wiosennego dnia, a dokładnie czwartego kwietnia dwa tysiące trzeciego roku, przechodząc przez Krakowskie Przedmieście, spotkałam siedzącego na ławce, zadumanego księdza Jana Twardowskiego. Pierwszy raz w życiu widziałam taki autorytet. Mężczyzna wglądał na bardzo inteligentnego. Miał na sobie długi, ciemny płaszcz, spodnie wyprasowane na kant i czarne pantofle.

Byłam jedyną osobą przechodzącą bez pośpiechu przez skwer, gdy nagle usłyszałam słowa :

- Może chcesz ze mną porozmawiać?

Odwróciłam się, a ksiądz patrzył mi się prosto w oczy.

- Tak, o ciebie chodzi - powiedział.

Podeszłam do ławeczki, a po chwili usiadłam na niej, czując ogromy zaszczyt, że mogę być tak blisko kogoś bardzo ważnego w moim życiu. Przecież nie spodziewałam się, że kiedykolwiek go spotkam.

- Wyglądasz na bardzo inteligentną osobę - powiedział ksiądz.

Zaparło mi dech w piersi.

- Dziękuję-odpowiedziałam. - Miło słyszeć to od kogoś tak mądrego i zasłużonego jak pan.

- Gdzie się wybierasz - zapytał ksiądz.

- W sumie krążę po mieście bez większego celu - odpowiedziałam.

Po chwili ksiądz przysunął się do mnie i zapytał, czy chciałabym, aby opowiedział mi o swoim życiu i twórczości. Bez wahania powiedziałam, że tak, ponieważ chciałam usłyszeć, jak naprawdę wyglądało życie tego mężczyzny.

- Zacząłem naukę w gimnazjum w klasie matematyczno-przyrodniczej. Wtedy nawet nie przyszło mi do głowy, że zostanę księdzem, a tym bardziej - księdzem poetą. Dopiero zdałem sobie sprawę z talentu literackiego w 1933 roku, kiedy prowadziłem „Poradnik literacki” na łamach międzyszkolnego pisma „Kuźnia młodych”. W 1937 wydałem mój pierwszy tomik „Powrót Andersena”. Mimo że skończyłem gimnazjum o ścisłym profilu, to postanowiłem studiować polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim. Później zaczęła się wojna - mówił ksiądz ze smutkiem w oczach - o tym mógłbym dużo mówić, ale nie mam na to ochoty - powiedział. Po jego twarzy było widać, że był to bardzo ciężki okres w jego życiu.

- W 1948 zostałem księdzem. Pochłonęła mnie wtedy poezja i bardzo dużo pisałem. Zostałem również stałym współpracownikiem „Tygodnika Powszechnego”, w którym publikowano moją twórczość. Później wróciłem do Warszawy i tu już zostałem. Wydałem zbiór wierszy. W 1993 przeszedłem zawał serca i teraz muszę się oszczędzać, lecz nadal myślę nad kolejnymi utworami. Może teraz ty powiesz coś o sobie ?

Byłam tak pochłonięta jego opowieścią, że nie wiedziałam, co odpowiedzieć, więc ksiądz zapytał:

- Który z moich wierszy najbardziej cię poruszył? Który z nich wprowadził cię w zadumę?

Po chwili zastanowienia odpowiedziałam :

-Myślę, że wiersz „Śpieszmy się”

-Ten wiersz jest dla mnie wyjątkowy, uważam że jest to jeden z lepszych moich wierszy - odpowiedział ksiądz.

- Dlaczego?- zapytałam

- Ponieważ wymaga on od czytelnika zadumy i chwili zastanowienia się, zresztą jak większość moich utworów.

Rozmawiając z księdzem, usłyszałam dzwonek mojego telefonu. To mama próbowała się ze mną połączyć. Przeprosiłam księdza na chwilę i odebrałam komórkę. Po rozmowie z mamą okazało się, że muszę wracać do domu, ponieważ potrzebowała mojej pomocy, lecz nie chciała mi powiedzieć, o co chodzi. Z żalem musiałam pożegnać się z księdzem i udać się do domu. Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze spotkam tego wspaniałego człowieka, który opowie mi o czasach wojny.

 

Pamela Sawicka, klasa II G

I miejsce w kategorii rozprawka

 

TEMAT: Ks. J. Twardowski twierdził „I to wszystko psu na budę bez miłości”. Odwołując się do życia i wartości poety, uzasadnij trafność słów

 

Jan Twardowski jako ksiądz i poeta jest autorem słów: „I tak to wszystko psu na budę bez miłości''. To puenta wiersza „Bez miłości”, która zachęca czytelnika do zadania sobie pytania: czy bez miłości życie nie istnieje?

Istnieją ludzie szczęśliwi, zdrowi, bogaci, realizujący swoje marzenia i życiowe pasje, lecz bez „drugiej połówki”. Tylko czy to jest prawdziwe szczęście? Czy niczego więcej nie potrzebują? Czy niczego im nie brakuje?

Moim zdaniem, człowiek nie osiągnie pełni szczęścia bez miłości. Jeżeli nie towarzyszy nam w życiowej drodze to uczucie, to z pewnością możemy czuć się szczęśliwi, ale „na chwilę”, przez jakiś czas…. Ale w chwili słabości? Gdy spadną na nas troski?  Wtedy brak tego wspaniałego uczucia może nas przytłaczać, smucić.

Życie bez miłości jest niezwykle ciężkie zwłaszcza, gdy nadejdzie „pewien wiek”. Człowiek  rodzi się i jest otaczany miłością ze strony rodziny. Wraz z wiekiem odczuwamy potrzebę pokochania kogoś spoza naszego otoczenia, jakim są najbliżsi, przyjaciele, znajomi. Jednak rodzina wiecznie żyć nie będzie. Przyjaźń może zaniknąć, a o znajomych np. ze szkoły powoli zapominamy w dorosłym życiu. Skupiamy się na własnym życiu. Jeżeli wcześniej żyliśmy z miłością do rodziców, a ich już nie ma, to dla kogo teraz mamy żyć? Do kogo mówić ''kocham cię''? Z kim wieczorem wypić herbatę i porozmawiać o trudach dnia? Na czyim ramieniu się wypłakać? Na kim się wesprzeć?

Sam Bóg nas tak zaprojektował, abyśmy znajdowali miłość i robili wszystko, aby nie zgasła. Decydujemy się na dziecko, które również kochamy. Chcemy je nauczyć miłości, którą sami otrzymaliśmy od naszych bliskich, by wzrastało w szczęściu. Żyjemy dla nich , dla rodziny, obdarzając się miłością każdego dnia. Dożywamy szczęśliwej starości, widząc nasze wnuki bawiące się w piaskownicy. W końcu przychodzi pora i na nas. Kiedyś nasz czas również się zakończy, jednak możemy umierać, szczęśliwie wiedząc, że w życiu dokonaliśmy tego, do czego zostaliśmy stworzeni.

W miłości ważne jest również wsparcie. Osoby, darzące się miłością, pomagają sobie jak tylko mogą. Starają się otaczać troską i zrozumieniem. „Co dwie głowy to niejedna''- mówiono. Jeżeli wpakujemy się w jakieś kłopoty, czy to poważne, czy błahostki, mamy osobę, która poda nam pomocną dłoń i powie słowa, które dodadzą nam otuchy i siły do starcia się z problemem, a nie ucieczki. Osoba samotna, której powinie się noga, do kogo zwróci się z pytaniem o pomoc? Komu będzie mówiła czułe słówka? Z kim będzie planowała życie? Dla kogo będzie gotowa wskoczyć w ogień. Dla kogo będzie żyć?

Serce bez miłości jest zimne, kruche, smutne. puste. Kochając kogoś, jesteśmy w stanie bardziej otworzyć się na świat, siebie i innych. Nasze serce zaczyna bić mocniej, wiedząc, że ma dla kogo żyć, bo ”Kocha się nie za cokolwiek, ale pomimo wszystko kocha się za nic''.

Droga miłości jest niezwykle ciężka, mozolna, wymaga pracy i trudu. A kiedy poznamy to uczucie, nie możemy spocząć na laurach. Należy o nie dbać, bo „Miłość trzeba pielęgnować jak dziecko, aby się nie zaziębiła, nie zwariowała, nie wyleciała przez okno jak ptak'' - jak mówi Jan Twardowski.

Często wydaje nam się, iż to ta właściwa, a prawda jest inna, jednak to tylko nas wzmacnia i zbliża do tej prawdziwej. Warto pamiętać, że „Miłość dojrzewa w trudnościach, nie w radościach.” Dlatego wymaga poświecenia, ale staje się też lekarstwem na pokonywanie życiowych przeciwności.

Podsumowując swoje rozważania, zgadzam się z tezą, że  „ wszystko psu na budę bez miłości”, że życie bez miłości nie ma sensu, jest puste i jałowe. Bez niej nie jesteśmy sobą, więc kochajmy!

 

Natalia Gul, kl. II G

II miejsce w kategorii rozprawka

 

Jest wielu pisarzy, poetów i twórców słowa, obok których współczesny człowiek przechodzi obojętnie. Ale wobec poezji ks. Jana Twardowskiego trudno przejść, nie zatrzymując się na chwilę. Jego słowa zmuszają do zastanowienia się nad ważnymi ludzkim sprawami, pokazują drogę, którą człowiek powinien podążać, mówią o wartościach, które wyznaczają istotę człowieczeństwa.

W jednym ze swoich wierszy „Bez miłości” Jan Twardowski napisał ,,i to wszystko psu na budę bez miłości”. Słowa te oznaczają, że wiele rzeczy nie ma sensu, gdy nie ma miłości. Uważam, że słowa te trafnie opisują życie i twórczość poety oraz wskazują prawdę o sensie ludzkiego życia, którym miłość odgrywa niezwykle ważną rolę.

Po pierwsze: Twardowski w swoich dziełach często mówił o miłości. Pisał, że ,,jest cienka jak opłatek, bo wewnątrz wzruszenie”, ,,jest trudna jak sól czy po prostu kamień do zjedzenia” czy ,,jest niedokładna jak uczeń co czyta po łebkach”. Uważał też, że gdy ,,zdenerwujemy miłość”, każdy grzech jest ciężki. Tak częste pisanie o tym uczuciu oznacza, że ma ono ogromną siłę.

Po drugie: starał się nakłonić innych, by nie zwlekali z miłością. To do niego należą słynne słowa ,,śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”. Według mnie, słowa te pokazują, jak ważna jest miłość w życiu człowieka i że powinniśmy obdarzyć innych tym silnym uczuciem, zanim na zawsze odejdą z tego świata.

Kolejnym argumentem jest to, że miłość uszczęśliwia ludzi, a gdy jest szczera, prawdziwa, przetrwa nawet najcięższą próbę. Czasami trwa bardzo długo, nawet gdy osoby zakochane zerwą kontakt. Jan Twardowski napisał, że ,,jest taka miłość, która nie umiera, choć zakochani od siebie odejdą”.

Podane powyżej argumenty potwierdzają tezę, że bez miłości wszystko inne jest pozbawione sensu. Warto kochać. Dzięki temu uszczęśliwimy siebie i innych. ,,Są tacy, którzy uciekają od cierpienia miłości. Kochali, zawiedli się i nie chcą już nikogo kochać, nikomu służyć, nikomu pomagać. Taka samotność jest straszna, bo człowiek, uciekając od miłości, ucieka od samego życia. Zamyka się w sobie”.

 

Karolina Latkowska kl. II G

III miejsce w kategorii rozprawka

 

Jan Twardowski to jeden z najwybitniejszych i najbardziej znanych współczesnych poetów. Jego wiersze są bardzo chętnie czytane. Choć zmarł w 2006 roku, to  wciąż jest obecny w poetyckim słowie i „złotych myślach”, które mogą być dla każdego człowieka życiowym drogowskazem. Był bardzo religijnym człowiekiem. Pisał o Bogu, miłości, o ludzkich problemach i uczuciach.

Stworzył wiele wartościowych utworów. Jednym z nich jest wiersz „Bez miłości”, w którym przedstawia obraz życia człowieka pozbawionego tego uczucia i na zakończenie stwierdza: „I to wszystko psu na budę bez miłości”. Wiele osób wraz ze mną uważa tę myśl za bardzo ważną, ponieważ może znaczyć, że jeśli mamy mnóstwo „rzeczy”, których pragniemy, nie uczynią z nas ludzi szczęśliwych, gdy zabraknie miłości. Wtedy ten świat materialny, owe „rzeczy”, którymi się otaczamy, będą „ psu na budę”, nie sprawią nam nigdy takiej przyjemności, nie dadzą takiej radości, jaką dać może miłość. Postaram się wyjaśnić moje spostrzeżenie.

Po pierwsze: nigdy w życiu nie zdobędziemy miłości za pieniądze, jakie mamy, miłości nie można kupić ani sprzedać. Miłość sama do nas nie przyjdzie, miłości trzeba szukać, bez powodu od nas też nie odejdzie.

Drugie moje spostrzeżenie jest takie, że od początku naszego dorastania chcemy mieć najlepsze zabawki i gadżety. Dopiero z wiekiem potrafimy uświadomić sobie, jacy biliśmy głupi i naiwni ,bo chcieliśmy często bezwartościowych rzeczy, które tak naprawdę nie były nam do niczego potrzebne. Każdy z nas przeżywa taki okres, kiedy chce dostawać lub kupować wszystko, co najlepsze: najlepsze telefony, rzeczy, ciuchy i wiele innych przedmiotów, lecz dopiero, gdy się zniszczą lub nie będą modne, wyrzucamy je, nieważne, ile wydaliśmy na nie, ale to nie dotyczy miłości. Nie możemy jej zwyczajnie wyrzucić do śmietnika lub się jej pozbyć, jesteśmy bardzo „przywiązani do miłości”.

Kolejnym argumentem, o której chcę wspomnieć jest to, że kiedy jesteśmy we wszystkim najlepsi i wszystko nam się udaje, nie będzie sprawiać nam to dużej satysfakcji, gdy nie będziemy mogli się podzielić lub pochwalić dobrymi wynikami, naszymi sukcesami z bliskimi. Kiedy będziemy np. potrzebować wsparcia w jakiejś sprawie, która nam się nie udaje, nikt nam nie da tego co osoba, która jest nam bliska.

Kiedy przychodzimy na świat, pierwszą naszą miłością są rodzice. To oni uczą nas kochać, są dla nas bardzo ważni i chcą dla nas jak najlepiej. Dopiero później, gdy dorastamy, zaczynamy szukać innej miłości, kochać inną osobę i chcemy być z nią do końca naszych dni, lecz czasami ta miłość jest fałszywa lub uczucia do tej osoby słabną.

W podsumowaniu mogę z pewnością potwierdzić trafność słów Jana Twardowskiego, bo cokolwiek będziemy mieć, co w życiu zdobędziemy, osiągniemy, to nie będziemy mogli się tym podzielić z bliską sercu osobą, gdy jej przy nas nie będzie, gdy nikogo nie obdarzymy miłością i gdy jej nie będziemy odczuwać. Uważam, że aforyzm „I to wszystko psu na budę bez miłości” to życiowe motto, którym możemy się kierować w naszym życiu, o każdej porze i w każdej chwili .

 

Gabriela Czarna kl. II G

III miejsce w kategorii rozprawka

 

Ks. Jan Twardowski to nie tylko duchowny, ale również poeta. Jego liryka mówi zarówno o Bogu, jak i o ludziach i ich problemach. Był to bardzo mądry i szanowany człowiek. To właśnie on jest autorem słów ,,I tak to wszystko psu na budę bez miłości”, które są puentą wiersza „Bez miłości”. Czy tak jest? Czy to prawda, że nie ma życia bez miłości? Moim zdaniem to prawda. Miłość jest piękna, jeśli potrafimy o nią zadbać i zawalczyć.

Pierwszym argumentem, którego użyję, będą słowa nieżyjącego już piosenkarza, Michaela Jacksona: ,,bez miłości nasze życie byłoby puste”. Czym mamy zapełnić nasze życie jak nie miłością? Miłość to troska o kogoś, przebywanie z nim, spędzanie wolnego czasu z tą osobą, dzielenie się radościami i troskami, jakie dotykają nas w życiu. A więc co robić bez miłości?

Po drugie: odniosę się do tragedii ,,Romeo i Julia” autorstwa Wiliama Szekspira. Gdyby nie miłość i śmierć tytułowych bohaterów, rody Kapulettich i Montekich nie pogodziłyby się i nie zawarły zgody. Para kochanków wybrała potajemny ślub, ponieważ była pewna, że ich rodziny nie pogodzą się i szczęście młodych będzie ich radością. Julia miała poślubić hrabiego Parysa, ponieważ tak wybrali jej rodzice. Nie kochała go, jej serce należało do Romea, który był dla niej jedyny. Nie można zmuszać się do miłości, ,,Miłość jest tajemnicą, przeto nie każdemu jest dane ją posiąść”. Nie można manipulować uczuciami ani zmuszać do miłości.

Prawdą jest również, że już od początku świata to uczucie, jakim jest miłość, nas otacza. Gdyby Pan Bóg nas nie kochał, czy stworzyłby Adama i Ewę? Miłość Boga do nas jest bez ograniczeń. To właśnie on cierpi za nasze grzechy. Czy gdyby nie kochał nas, mógłby pierwszych ludzi zniszczyć za to, że zjedli zakazany owoc? Tak się jednak nie stało. To daje nam potwierdzenie, że to wielka miłość.

Przez miłość możemy również cierpieć. Jakby Orfeusz nie darzył miłością Eurydyki, to nie poszedłby po nią do Hadesu, narażając siebie samego na wiele niebezpieczeństw związanych z wkroczeniem do świata zmarłych. Martwił się o swoją ukochaną, więc złamał zasadę, którą narzucił mu Hades. Obejrzał się do tyłu, sprawdzając jednocześnie, czy nic jej nie jest. Stracił swoją ukochaną już na zawsze. Nie mógł się z tym pogodzić. Miłość jest piękna, ale potrafi ranić.

Miłość rodzicielska to także wielkie uczucie, odczuwamy je od samego początku naszego życia, gdy rodzice się nami opiekują. Najlepszym przykładem są „Treny” Jana Kochanowskiego, które zrodzone zostały z autentycznego, głębokiego uczucia. Poeta poświęcił swoje dzieło kochanej, zmarłej córce Urszuli.

Odwołując się do słów Jana Twardowskiego, potwierdzam tezę, że nie ma życia bez miłości. To tak jakby jeść suchy chleb, nie zasmakujemy jego głębi bez dodatku. Życie byłoby nudne, monotonne bez miłości i innych towarzyszących jej uczuć.

 

Julia Marchewczyk, klasa II G

I miejsce w kategorii wiersz

TEMAT: Poeta uskrzydla-wiersz inspirowany życiem i twórczością Jana Twardowskiego

 

Nie boję się

 

Nie boję się ciemności i mroku ludzkich myśli,

nie boję się pustych słów, fałszu.

Lecz boję się twej miłości - tak nieskazitelnej, czystej,

bo kochasz, jak nie kocha nikt, miłujesz, jak nie miłuje nikt.

Serce twe rozległe, głębokie jak ocean, kryjące w sobie tajemnice.

Piękne, niezwykłe. Jest w nim miejsce dla wszystkich ludzi.

I ja w nim jestem gdzieś tam zagubiona wśród dusz.

Lecz ty wyciągasz rękę, wskazujesz właściwą drogę.

Twój delikatny głos woła mnie, pobiegnę za nim.

 

Nie boją się, że biel czernią się stanie,

że białe lilie nigdy nie zakwitną.

Nie boję się potworów spod łóżka

wykreowanych przez dziecięcą wyobraźnię.

Lecz boję się, że gdy zamknę oczy, znikniesz.

Piękniejsza jesteś od kwiatu róży w boskim ogrodzie.

Niezniszczalna, trwasz mimo upływu czasu,

nie zwracasz uwagi na ciągły bieg wskazówek zegara,

nie patrzysz po kieszeniach.

 

Nie boję się ludzkiej nienawiści,

nienawiści tych, co miłości pojąć nie zdołali.

Nie boję się ich gniewu i zazdrości, że cię posiadam.

Lecz boję się, że cię zgubię,

wśród tych wszystkich spraw.

Moje oczy powoli słabną, powieka ciężką się staje.

Odpływam do krainy snów naszej Nibylandii.

Tam wiecznie będziemy młodzi, na zawsze razem.

Stoisz tam, posyłasz mi uśmiech ten, który kocham.

 

Nie boję się już niczego, bo jesteś obok.

Nie boję się, bo wiem, zostaniesz ze mną.

Czerwony zegar zatrzymał się, 

nie zważa, że czas płynie.

Póki tu jesteś, póki słyszę twój głos

jestem w błogiej melancholii.

Nie boję się ulecieć niczym Darlingowie,

Różnimy się, to właśnie kocham 

lecę, bo ty... ty tam jesteś.

 

Maja Iwanek, klasa II G

II miejsce w kategorii wiersz

 

***(Tak ludzki)

 

Tak ludzki wobec nieludzkich spraw,

Ból, cierpienie, samotność, lęk

nigdy nie były ci obce.

Odważny kapłan łamiący stereotypy,

bierze świat w swoje ręce,

otwiera dla mnie dłonie,

dłonie przepełnione dobrocią.

To ktoś, kto wierzy,

czyli ufa nawet wtedy, gdy cudów nie ma.

Człowiek z chmur,

Chwytający pióro po to, by

łatać ludzkie serca.

Zesłany z nieba dla ludzi,

na  twardą i suchą ziemię,

przewija się wśród smutnego tłumu,

aby pełnić Chrystusową wolę.

Jego poezja uwalnia mnie,

zatrzymuje,

otwiera oczy,

każe myśleć,

bierze za rękę –

prowadzi.

Widzę go w miejscu rozstaju dróg,

Słowa jego niczym wskazówki na życiowej drodze,

Powtarza wciąż za moimi plecami:

,,Nie bój się kochać, jeśli tylko wierzysz”.

Zapamiętam jego twarz,

Niepozorny, poczciwy starzec,

z którego wciąż wyrywa się żywa dusza, nie daje mu spokoju,

jest niepewna, pyta,

ale i … rozumie.

Jego umysł lotny, dla mnie –

Wciąż nieuchwytny.

Niepoprawny optymista,

Ciąży na nim krzyż życiowych doświadczeń,

widzę

wejrzenie ufnego dziecka,

dobre serce,

twardą, męską rękę,

wszystkie niosą przesłanie i mądrość,

że miłość jest potęgą.

Poeta uskrzydla,

Uczy łapać każdą chwilę

niczym kolorowego motyla,

uczy ,,kochać ludzi, bo tak szybko odchodzą”,

trwać w milczeniu, bo jest odpowiedzią na pytanie,

żyć i … odejść,

ulecieć do nieba, na skrzydłach,

 utkanych z uczynków ludzkiej dobroci.

Zanim mnie opuścił, dał ostatnią lekcję:

,,Można odejść na zawsze, by stale być blisko”.

Szczęśliwy w miłości

do końca,

opiera się na kamieniu wiary.

 

Natalia Mydłowska, klasa II G

III miejsce w kategorii wiersz

 

***(Chciałoby się zapytać….)

 

Chciałoby się zapytać, czyja to robota,

Że na świecie jest ważna każda istota.

Człowiek, motyl, słoń, kwiatek i ważka,

dla niego to sens życia, dla innych - igraszka.

 

Wszechobecne motto ks. Jana:

„Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”-

Rozumiemy po latach.

I nie pytamy – dlaczego?

On uświadomił nam TU i TERAZ

życia przemijanie.

Lecz czy my choć na chwilę się zatrzymamy,

Gdy na Facebooku tyle ciekawostek mamy?

Jaka byłaby to gratka

Dla dziatek i dziadka,

dla spokoju duszy

Zamknąć oczy i otworzyć uszy.

Czy potrafimy żyć?

Nie mając nic i mając tak wiele…

Przepraszam, ale to słyszymy

Tylko na mszy- w kościele.

Dziękujemy Ci, Twardowski Janie,

Że byłeś i pozostałeś w swych wierszach

pisanych tak prosto…. od serca.

 

 

Linki:

Stronę dwiedziło: 65773 osób.
AKTUALNOŚCI | O SZKOLE | DOKUMENTY | ZAMÓWIENIA | KONTAKT
Copyright © SP w Siekierczynie - 2012